Głód sprawiedliwości — myśl niedzielna

Autor:

|

Data:

|

Myśl niedzielna · Wartość wiodąca: Sprawiedliwość, Odwaga · Mt 5,6

Blessed are those who hunger and thirst for righteousness, for they will be filled. — Ewangelia Mateusza 5,6

Te słowa mają niezwykle głęboki sens także poza kontekstem religijnym.

W języku współczesnym można je odczytać tak: błogosławieni są ci, którzy nie godzą się na niesprawiedliwość, którzy nie przestają szukać prawdy, uczciwości i dobra wspólnego — ponieważ ich wysiłek nie jest daremny. To właśnie oni ostatecznie budują świat, w którym warto żyć.

W perspektywie Just Council głód sprawiedliwości nie oznacza zemsty ani triumfu nad przeciwnikiem. Oznacza wewnętrzną potrzebę przywracania właściwych proporcji między prawami i obowiązkami, wolnością i odpowiedzialnością, siłą i współczuciem.

Dzisiaj, w Polsce i Europie, łatwo jest odczuwać głód sukcesu, bezpieczeństwa czy uznania. Znacznie trudniej zachować głód sprawiedliwości — szczególnie wtedy, gdy wymaga on cierpliwości, odwagi i gotowości do działania bez natychmiastowej nagrody.

A jednak historia pokazuje, że największe zmiany zaczynały się właśnie od ludzi, którzy nie potrafili przejść obojętnie wobec tego, co wymagało naprawy.


Jest coś niezwykłego w tym zdaniu.

Większość z nas zna uczucie głodu. Głodu bezpieczeństwa. Głodu uznania. Głodu sukcesu. Czasami po prostu głodu świętego spokoju.

Ale głód sprawiedliwości? To już rzadsza rzecz.

W swoim życiu spotkałem ludzi, którzy poświęcali czas, pieniądze, karierę, a czasem nawet własny spokój, bo nie potrafili przejść obojętnie obok czegoś, co uważali za niewłaściwe. Nie robili tego dlatego, że mieli pewność zwycięstwa. Często wręcz przeciwnie. Po prostu wewnętrzny kompas nie pozwalał im odwrócić wzroku.

Z biegiem lat zauważyłem, że to właśnie oni pozostawiali po sobie najtrwalszy ślad. Nie zawsze byli ludźmi pierwszych stron gazet. Częściej byli tym lekarzem, który został po godzinach przy pacjencie. Tym nauczycielem, który poświęcił dodatkowy czas uczniowi. Tym przedsiębiorcą, który nie wykorzystał przewagi, choć mógł. Tym urzędnikiem, który pamiętał, że za każdą sprawą stoi człowiek.

Świat bardzo często nagradza skuteczność. Historia znacznie częściej pamięta sprawiedliwość.

Być może dlatego ten fragment nie mówi o tych, którzy sprawiedliwość już posiadają. Mówi o tych, którzy jej pragną. Którzy wciąż jej szukają. Którzy nie są obojętni. Bo obojętność jest przeciwieństwem zarówno miłości, jak i sprawiedliwości.

Patrząc na historię Polski, Europy i własnego życia, coraz częściej myślę, że rozwój społeczeństw zaczyna się nie od wielkich reform, lecz od momentu, w którym wystarczająco wielu ludzi uznaje, że pewne rzeczy nie są im obojętne.

Może właśnie to jest znaczenie tego błogosławieństwa. Nie obietnica łatwej nagrody. Ale przypomnienie, że człowiek, który nie przestaje szukać tego, co słuszne, zachowuje w sobie coś niezwykle cennego — zdolność odróżniania dobra od wygody. A to zdolność, której każde pokolenie potrzebuje na nowo.


Myśl na dziś. Sprawiedliwość nie zaczyna się w sądzie ani w parlamencie. Zaczyna się w chwili, gdy człowiek uznaje, że dobro drugiego człowieka jest również jego własną odpowiedzialnością.